KropkiNaMapie.pl


Michał Janczura 12 stycznia 2014 Aktualności

Malownicze Zakaukazie. Wyprawa rowerowa przez Armenię

No i co z tego, że mają piękne góry, że z tego kraju wywodzi się zespół „System of a down”? I tak zapamiętam nieograniczoną uprzejmość i gościnność. W dodatku mają obłędne jedzenie i ostatnio zlikwidowali dla nas wizy.

Armenia, góry na pograniczu z Gruzją fot. Michał Janczura

Armenia, góry na pograniczu z Gruzją fot. Michał Janczura

Jedziemy przez dwie godziny non stop pod górę. Nachylenie 9 stopni, czasem 10, a czasem 12 stopni. Ani kawałka po prostym. Nie chcę nikogo zniechęcać do tego pięknego kraju, ale tylu przekleństw pod adresem, gór, słońca i wiatru nigdy wcześniej i nigdy potem nie wypowiedziałem. Na dodatek te zakręty i serpentyny. Każda kolejna może być ostatnią, ale nie jest. Mój towarzysz w pewnym momencie zsiada z roweru. Boże, jak dobrze, że to zrobił. Miałem wrażenie, że jeszcze chwila i zemdleję, ale nie chciałem wyjść na tego słabszego. – Nie jadę. Mam to w dupie. Nie dam rady. Nie będę psuł zdrowia dla tej góry – wypowiadał te słowa z przekonaniem. Mówię, że dwieście metrów wyżej jest jakieś źródełko. Podjedziemy, zobaczymy, ale obaj byliśmy bliscy złapania pierwszego lepszego stopa. Wsiedliśmy na rowery. Chwilę potem skręcamy do źródełka, ale w tym momencie z lasu wybiega trzech mężczyzn. Serce podskoczyło mi do przełyku. Lecą na nas i drą się coś. Nie trudno zgadnąć, że w gaciach miałem pełno. W myślach oczywiście napisałem już testament i byłem pewien, że nas zabiją i zakopią w tym armeńskim lesie. Uwierzcie mi, przerażony byłem strasznie. Podbiegają. Prawie rzucili nam się na szyję i co ciekawe, nikt nas nie bije. Jak to? Gdy się dowiedzieli, że jesteśmy z Polski, cieszyli się tak jak reprezentacja San Marino, która strzela gola. Nic nie rozumiałem. Zaciągnęli nas pod wiatę kilkadziesiąt metrów od drogi. Takie miejsce w lesie, w którym można zrobić imprezę. Stół zastawiony najlepszym żarciem na świecie. Bimberek się leje, muzyczka gra, a oni się ciągle cieszą.

Rodzina Miszy przyjęła nas po królewsku. fot. Michał Janczura

Rodzina Miszy przyjęła nas po królewsku. fot. Michał Janczura

Mówimy, że my tylko wodę …tylko troszeczkę. – Nigdzie nie jedziecie. Moja żona ma urodziny. Świętujecie z nami – powiedział łamaną polszczyzną Misza. Okazało się, że pracował na Stadionie Dziesięciolecia i bardzo miło wspomina nasz kraj.

 

Misza pracował kiedyś w Polsce

Misza pracował kiedyś w Polsce

Tak się bawi, tak się bawi Armenia ! :) Kolumna na samochodzie i wszyscy tańczą…

urodziny po armeńsku

urodziny po armeńsku

Po dwóch godzinach wyjechaliśmy z tego lasu. Okazało się, że zatrzymaliśmy się jakieś dwieście metrów od szczytu tego przeklętego podjazdu i nie wiedzieliśmy jeszcze, że był to jeden z łatwiejszych, które musieliśmy pokonać. Opowiadam tę historię, bo tak właśnie zapamiętam Armenię i Armeńczyków (nie Ormian, bo to nie ta sama grupa). Niesamowity kraj. Bo jak inaczej to nazwać?

Armenia, serpentyny jakich w tym kraju wiele, fot. Michał Janczura

Armenia, serpentyny jakich w tym kraju wiele, fot. Michał Janczura

Jechaliśmy do Erewania przez prawie 3 dni. Góry były niemiłosierne, ale przyznacie, że widoki robią wrażenie.

góry 1

Czasem, niestety, teren był odkryty. Widzieliśmy kilkanaście kilometrowe podjazdy i serpentyny. Jedyne co nas rozczarowało, to Erewań. Nie wiem nawet, co wam polecić. W sumie nie ma tam nic szczególnego. Wybrałem to zdjęcie, bo tak pamiętam to miasto. Trochę puste, trochę zadbane, a trochę nie. Trochę nowoczesne, a trochę jak wyjęte z XIX wieku.

Erewań, centrum miasta, fot. Michał Janczura

Erewań, centrum miasta, fot. Michał Janczura

Są za to w armeńskiej stolicy kapitalne restauracje ze wspaniałym kaukaskim jedzeniem, ale o tym już niebawem w dziale Językiem po mapie.

 

Praktycznie wskazówki: najłatwiej dojechać z Gruzji, gdzie tanio można dolecieć z Polski. Pociągi z Tbilisi jeżdżą w miarę często. Ważne: granica z Turcją jest zamknięta, więc tam sobie drogi nie skrócimy. Ceny porównywalne do polskich (może odrobinę taniej). Język rosyjski. Teren BARDZO górzysty. Bardzo dobre wina! :)

Komentarze:

komentarzy