KropkiNaMapie.pl


Michał Janczura 30 marca 2014 Aktualności

Batumi czyli kurort po gruzińsku WYPRAWA ROWEROWA GRUZJA

To był pierwszy kontakt z Gruzją i od razu szok. Miał być dziki kraj, a tu kurort jak z lazurowego wybrzeża. Molo, przystrzyżone trawniczki, drogie samochody. Okazuje się, że takie jest Batumi, miasto zupełnie niepodobne do reszty kraju.

Wiem, wiem. Wszystkim Batumi kojarzy się z piosenką Filipinek. Ja jej oczywiście nie pamiętam, ale wiem, że było coś o polach herbacianych. Filipinki pewnie nie przypuszczały, że za jakiś czas do Gruzji będą jeździć wszyscy i zobaczą, że żadnych pól herbacianych tam nie ma. Tak dla przypomnienia:

Z Batumi do Turcji jest kilkanaście kilometrów, więc klimat rzeczywiście jest trochę egzotyczny. Piękne odnowione budynki w centrum i nadmorska, drewniana promenada. To są te elementy Batumi, które zapamiętam. Zapamiętam też, że podobno jeszcze kilka lat temu tak tu nie było.

Czytaj więcej: do Gruzji nie tylko samolotem!

Prezydent Saakaszwili upatrzył sobie Batumi za cel i postanowił wpompować w to miasto kilkaset milionów euro. Odnowił zabytkową starówkę, stworzył park przymorski, powstało też kilka trochę tandetnie wyglądających budynków. Pewnie w słońcu wygląda to trochę lepiej. Ja miałem okazję podziwiać Batumi „pod chmurką”.

burzowe chmury nad Batumi fot. mj

burzowe chmury nad Batumi fot. mj

Gdyby komuś zepsuł się akurat w Batumi rower, to mam ważną informację: kilkadziesiąt metrów od molo jest serwis otwarty codziennie od 11. Wróćmy do atrakcji tego miasta. Dla nas największą atrakcją (pewnie jedyną) stało się molo. Po pierwsze chmurka wyglądała strasznie i musieliśmy szukać miejsca na jakiś bezpieczny nocleg. Po drugie molo pięknie wychodzi na zdjęciach.

molo w Batumi

molo w Batumi

Ja niekoniecznie pięknie wychodzę na zdjęciach, ale relaks mam tu wypisany na twarzy :)

pod molo w Batumi fot. mj

pod molo w Batumi fot. mj

Potem na promenadzie pojawiła się grupa fajnych studentów. Z Polski oczywiście. Wpadli dokładnie na ten sam pomysł co my i też zamierzali wykorzystać molo jako schronienie. Jakoś mnie to specjalnie nie dziwi. Taką chyba mamy mentalność :) No i  zrobiła się mała impreza.

nocleg pod molo w Batumi, fot mj

nocleg pod molo w Batumi, fot mj

Na szczęście nie musieliśmy ruszać w trasę z samego rana, bo trzeba było jeszcze naprawić rower. Doszliśmy do siebie, zjedliśmy pierwsze chaczapuri i chinkali, a potem w drogę. Jak mam być szczery okolice Batumi są o wiele ciekawsze niż samo miasto. Można się ze mną nie zgadzać, ale z takimi widokami się nie dyskutuje :)

okolice Batumi, fot mj

okolice Batumi, fot mj

Zapomniałbym! Gruzini nas kochają o czym przekonaliśmy się już na wstępie. Jedna z głównych i reprezentacyjnych ulic Batumi biegnąca wzdłuż plaży nosi imię Mari i Lecha Kaczyńskich. Polacy są tu rzeczywiście wyjątkowo traktowani.

W tym momencie zaczęła się wspinaczka pod Mały Kaukaz i odkrywanie tego niezwykłego kraju.

Czytaj więcej: dlaczego Gruzini budują nagrobki koło drogi?

 

Komentarze:

komentarzy