KropkiNaMapie.pl


Tomasz Nowak 12 stycznia 2014 Aktualności Porady

Co zabrać do Tajlandii, Indii, Birmy, Wietnamu, Malezji… [LISTA]

Czy spakowałem już wszystko? Czy potrzebuję czegoś jeszcze? Poniżej znajdziecie listę rzeczy, która pomoże Wam odpowiedzieć na te pytania przed podróżą do Azji.

Azja - Tajlandia - buddyjska świątynia - Budda

Prawie każdy słyszał, że odwiedzając azjatyckie kraje typu Indie, Tajlandia, Wietnam, Malezja warto zabrać ze sobą balsamy do opalania z wysokim filtrem. Na miejscu są one albo dość drogie, albo w ogóle niedostępne. A co poza tym? Oto lista rzeczy, które w pierwszej chwili mogą nie przyjść do Wam do głowy lub o których w szale pakowania po prostu możecie zapomnieć:

 

  • Latarka – przerwy w dostawie prądu w Azji nie należą do rzadkości. W Birmie, nawet gdy prąd jest, bez latarki w nocy praktycznie nie da się poruszać. Wiele ulic w Rangunie (do niedawna stolicy) nie jest oświetlonych, więc latarka to konieczność (najlepiej jedna na osobę) – w przeciwnym wypadku możemy zrobić krzywdę i połamać, bo dziur w chodnikach tam nie brakuje. Szczególnie polecam tzw. latarki „czołówki”, które możemy założyć na głowę i mieć dzięki temu obie ręce wolne. Są niezastąpione zwłaszcza gdy przyjdzie nam pójść do nieoświetlonej toalety w środku nocy :-)
  • Moskitiera – zwłaszcza jeżeli w trakcie podróży po Azji wybieramy raczej tanie noclegi z pewnością warto zaopatrzyć się w takie zabezpieczenie przed komarami. Co prawda w wielu hotelach moskitiery są na wyposażeniu, ale z ich stanem bywa różnie. Z tego co pamiętam w jednym z hoteli na Sri Lance na przykład miała takie dziury, że wleciałby przez nie nie tylko komar, ale i wróbel. W tej sytuacji pod tą hotelową podwiesiłem własną i było po problemie. Moim zdaniem nawet jeżeli moskitiera przyda nam się tylko przez kilka dni i tak warto ją zabrać. Swędzące bąble po ugryzieniach moskitów skutecznie potrafią popsuć humor, a do tego siatka skutecznie powstrzyma komary, które mogłyby nas zarazić malarią. Wbrew pozorom moskitiery wcale nie zajmą nam dużo miejsca plecaku i są dość lekkie. W trakcie zakupów warto jednak zwrócić uwagę na jej rozmiar, dopasować do liczby osób, które mają pod nią spać i pamiętać, że jej dolną część trzeba jeszcze upchać pod materac na łóżku.
  • Dodatkowy telefon bez sim-locka – korzystanie w Azji z telefonu z kartą SIM polskiego operatora to fatalny pomysł bo po powrocie wrażenia z wyjazdu mogą zostać przykryte przez emocje związane z rachunkiem telefonicznym. Dlatego najlepiej korzystać z usług lokalnych operatorów. Z kupieniem prepaida zwykle w Azji nie ma żadnego problemu, a i ceny pakietów są stosunkowo niskie. Jeżeli jednak wyjmiemy polską kartę ze swojego telefonu stracimy kontakt ze znajomymi, z rodziną w Polsce, będą przychodziły SMSy itd. Warto więc sprawdzić szuflady, czy nie leży w nich gdzieś jakiś dodatkowy stary aparat, który może się przydać w trakcie wyjazdu. Kupując prepaida warto też pomyśleć o pakiecie internetowym – dzięki temu będziemy mieli dostęp do przewodników online, stron przewoźników. Podróżując pociągiem po Sri Lance dzięki ściąganym na bieżąco mapom i GPSowi nie musiałem się zastanawiać gdzie jestem i na której stacji mam wysiąść, mogłem też poczytać sobie o miejscowościach, przez które przejeżdżałem.
  • Adapter do prądu (ewentualnie) – w zależności od regionu Azji w ścianach zobaczymy różne gniazdka, inne są w Tajlandii, inne na Sri Lance. Zwykle za kilka złotych na miejscu kupimy proste przelotki, które pozwolą nam podłączyć europejskie wtyczki. Wiezienie ze sobą adaptera nie jest więc konieczne. Jeżeli jednak często podróżujemy można jednak zainwestować w uniwersalny adapter, który przyda nam się także w trakcie kolejnych wyjazdów. Wtedy będziemy mieli gotową przelotkę na różne okazje. Jeżeli chodzi o prąd, wiem, że niektórzy wożą ze sobą też rozdzielacze do prądu tak żeby jednocześnie można było np. ładować kilka telefonów, aparatów. Pewnie się przydają, ale do tej pory jakoś obywałem się bez tego udogodnienia.
  • Prześcieradło do śpiwora – zabieranie ze sobą samego śpiwora, jeżeli nie zamierzamy jechać wysoko w góry zwykle nie ma sensu bo noce w Tajlandii, Indiach czy w Malezji są bardzo ciepłe, więc po prostu byśmy się w nim ugotowali. Od kilku lat na wyjazdy zabieram jednak ze sobą jedynie cienkie prześcieradła do śpiworów. Gdy korzystamy z tanich noclegów czasami stan pościeli pozostawia sporo do życzenia, nie wiadomo, czy była zmieniana po poprzednich gościach, a dzięki prześcieradłom, chowamy się do worka i jesteśmy chociaż trochę odizolowani.

>>> Przeczytaj też: Nagie stewardessy, Gandalf za sterami, piłkarze Manchesteru układają bagaże – nietypowe instrukcje bezpieczeństwa

  • Środek antykomarowy (z DEETem) – jadąc w tropiki musimy się zaopatrzyć w mocniejsze środki niż te, których zwykle używamy Polsce. Nie chcę wskazywać konkretnych marek, ale bez problemu znajdziecie je szukając po haśle DEET. To nazwa związku chemicznego, opracowanego przez chemików amerykańskiej armii, który dość skutecznie chroni nas przed ugryzieniami. Preparaty anykomarowe mają różne stężenie DEETa – ja zwykle używałem tych z poziomu od ok. 10 do 50 procent. Skuteczność ma jednak swoją cenę: DEET nie jest obojętny również dla człowieka, więc trzeba go używać z rozsądkiem i przed zakupem warto poczytać sobie o jego negatywnym działaniu, żeby wiedzieć na co się piszemy. Nie powinny go używać np. kobiety w ciąży. Przy wysokich stężeniach potrafi odbarwiać ubrania i rozpuszczać plastik – mi na przykład skutecznie rozpuścił napisy na japonkach, a rękojeść po kontakcie z płynem scyzoryka zrobiła się matowa. Repelenty z DEETem można kupić w sklepach wędkarskich i myśliwskich, ale też bez problemu zmówimy je przez Internet.
  • Probiotyki – dobrym pomysłem może być kupienie przed wyjazdem preparatów, które wzmocnią naszą florę bakteryjną, co pomoże nam uchronić się przed zatruciami pokarmowymi. W medykamenty tego typu lepiej zaopatrzyć się wcześniej, ponieważ, żeby zadziałały skutecznie powinno się je zacząć brać jeszcze przed wyruszeniem w podróż. Jak w przypadku wszystkich leków, zakup skonsultujcie najpierw z lekarzem lub farmaceutą.
  • Awaryjny papier toaletowy – gdyby dzięki probiotykom nie udało nam się uniknąć zatrucia lepiej mieć pod ręką dodatkową rolkę w plecaku. Nigdy nie wiadomo w jakim miejscu nas dopadnie… a zwykle napada w najgorszym…
  • Proszek na odwodnienie – saszetki z proszkiem przydadzą się nie tylko gdy dopadnie nas zatrucie, ale też gdy źle oszacujemy liczbę płynów jakie powinniśmy przyjmować i po siedzeniu na słońcu słabo się poczujemy. Oczywiście nie przesadzajmy z ich liczbą, bo są dostępne też w lokalnych aptekach, jednak zawsze dobrze mieć kilka na wszelki wypadek pod ręką, żeby w środku nocy nie trzeba było kombinować.
  • Leki antymalaryczne (do rozważenia) – dyskusja dotycząca tego, czy brać ze sobą leki antymalaryczne i czy przyjmować je profilaktycznie toczy się od lat i nawet od lekarzy słyszałem różne opinie. Wiele z nich ma bowiem poważne skutki uboczne i są dość drogie – tu też więc polecam lekturę i konsultacje z lekarzami. Ja do tej pory rezygnowałem z zabierania ze sobą antymalaryków, ale nie chcę sugerować nikomu, ani tego ani innego rozwiązania. Każdy musi podjąć tę decyzję sam, biorą pod uwagę konkretny region w który jedzie.

>>> Przeczytaj też: Herbatka z liści koki to nie narkotyk

  • Żel dezynfekujący ręce – w takich krajach jak Tajlandia, Indie czy chociażby Kambodża czasami ciężko o łazienkę i dostęp do czystej wody. W takich sytuacjach znakomicie sprawdzają różnego rodzaju żele, za pomocą których możemy pozbyć się bakterii z własnych rąk. Zapach aloesowego Carexu już chyba zawsze będzie mi się kojarzył z wakacjami.
  • Antyperspirant – lepiej zabrać ze sobą niż liczyć, że kupimy na miejscu. Większość dezodorantów jakie znajdziemy będą to zwykłe dezodoranty zapachowe. Ze znalezieniem antyperspirantu może być problem
  • Długi sznurek – niezastąpiony element wyposażenia, przydawał mi się niemal w trakcie każdego wyjazdu, nie tylko do Azji. Zastosowania można wymieniać bez końca: dzięki niemu nie będzie problemu ze znalezieniem miejsca do rozwieszenia prania (a jeżeli chcemy ograniczyć liczbę ubrań regularne pranie będzie koniecznością), szybko też zrobimy przedłużkę do moskitiery, gdy okaże się, że sufit jest za wysoko i nasza siatka nie sięga do poziomu łóżka.
  • Maska i rurka – w wielu miejscach w Azji wystarczy wejść do wody by móc podziwiać różnokolorowe ryby i piękne podwodne widoki. Jednak żeby cieszyć się ich widokiem potrzebna będzie rurka i maska do nurkowania (snorkelingu). Niby w wielu miejscach można je też wypożyczyć, ale jakoś mam opory przed korzystaniem z tej samej rurki co kilkaset osób przede mną. Płetwy to moim zdaniem już jednak zbędny bagaż. Jeżeli chcemy po prostu pooglądać rybki częściej będziemy zwyczajnie leżeli na wodzie niż pływali więc taszczenie ich ze sobą nie ma sensu.
  • Buty do sportów wodnych – azjatyckie wybrzeże zwykle kojarzą nam się z pięknymi piaszczystymi plażami, ale rzeczywistość nie zawsze tak wygląda. W Tajlandii, na Sri Lance zdarzało mi się trafiać na plaże usiane skałami, kamieniste, po których chodzenie boso było mocno ryzykowne. W takich sytuacjach przydają się znakomicie buty do różnego rodzaju sportów wodnych. Są bardzo lekkie, szybko schną i mogą w razie czego spełniać rolę zapasowej pary obuwia, bo można w nich przecież chodzić też w innych miejscach. Mi takie buty przydały się też w trakcie trekingu po dżungli w parku Khao Sok w Tajlandii, gdzie trasa prowadziła między innymi korytami strumieni.
  • Ciepłe ubranie – mimo że jedziemy w bardzo ciepłe rejony świata warto zabrać ze sobą też grubsze ubrania. Przydadzą się nam one gdy zdecydujemy się na przykład wybrać gdzieś w góry, ale też (i to znacznie częściej) w trakcie przemieszczania się po kraju. Z tego co zauważyłem kierowcy w Azji nie żałują klimatyzacji i podkręcają chłodzenie maksymalnie. W lekkich ciuchach nie tylko będziemy się telepać z zimna, ale dość szybko możemy się przeziębić, czym możemy sobie popsuć cały urlop. Koszula z długim rękawem zapewni nam też wieczorem dodatkową ochronę przed komarami.
  • Nieprzemakalna kurtka/peleryna przeciwdeszczowa – deszcze w azjatyckich rejonach potrafią być bardzo ulewne, więc jakaś forma ochrony nimi jest niezbędna. Parasole są niewygodne w noszeniu, znacznie lepiej sprawdzają się kurtki i peleryny. Ważne jedynie żeby były z materiałów, które szybko schną ponieważ zakładanie i noszenie przemoczonej kurtki nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń, a ulewne deszcze w tych rejonach świata mogą trwać godzinami.

>>> Zobacz też: Trzepot białych mew nad Inle Lake w Birmie [GALERIA]

  • Worki foliowe lub wodoodporne – może się zdarzyć, że ulewny tropikalny deszcz złapie nas w drodze, a zdarza się, że pod naporem ulewy nasz plecak może przemoknąć. Najlepiej wszystko zapakować więc w foliowe worki tak by ochronić rzeczy przed wodą. Warto też zabrać kilka zapasowych worków, dobrze sprawdzają się takie na śmieci” bo zajmują mało miejsca a są dość wytrzymałe. Jeżeli mamy, dobrym pomysłem może być też zabranie ze sobą wodoodpornego pokrowca na plecak.
  • Zdjęcia paszportowe – przed wyjazdem warto sprawdzić, czy do wyrobienia wizy w danym kraju nie będą nam potrzebne zdjęcia. Warto mieć ich kilka w zapasie bo nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać. Na przykład w Indiach będą potrzebne jeżeli będziemy chcieli kupić sobie kartę SIM.
  • Kserokopia paszportu – nigdy tego nie testowałem, ale podobno ksero paszportu trochę przyspiesza procedurę w placówce dyplomatycznej w sytuacji gdy zgubimy lub ktoś ukradnie nam nasz dokument. Mnie taka kserokopia przydała się raz kiedy musiałem zostawić paszport w ambasadzie Myanmaru (Birmy) żeby dostać wizę, a w tym czasie chciałem się zameldować w hotelu, do czego też potrzebny był paszport. Wystarczyło im jednak ksero.
  • Trochę pustego miejsca w plecaku – jedna z podstawowych zasad podróżowania mówi: nigdy nie pakuj swojego plecaka do końca. W trakcie wyjazdów niemal zawsze kupujemy jakieś pamiątki, potrzebujemy gdzieś schować jedzenie, które właśnie kupiliśmy, dużą butelkę wody, podręczny plecak. Jeżeli zadbamy o to, by mieć zapas pustego miejsca nie będziemy musieli tego wszystkiego nosić w rękach.

Komentarze:

komentarzy