KropkiNaMapie.pl


Darek Zalewski 30 sierpnia 2013 Aktualności Językiem po mapie

Herbatka z liści koki to nie narkotyk

Suszone liście koki pomagają turystom w wędrówkach po Andach, bo zwalczają objawy choroby wysokościowej. W Peru czy Boliwii, gdzie są legalne, można je kupić na targu za grosze, ale słono zapłacić za przewiezienie choćby jednego listka do Polski.

Koka. Ta roślina, nic złego nikomu nie zrobiła, a mimo to jest uważana za zło całego cywilizowanego Zachodu. Jej uprawy są regularnie niszczone. Dla Indian w Ameryce Południowej to jednak roślina święta. Z poziomu dyskusji światopoglądowych, zejdę jednak szybko na parter. Do kuchni. Napar z liści koki można pić tak, jak pija się kawę, czy herbatę.

Kilka listków koki zwija się i wkłada pod policzek. Ssane, po kilku minutach puszczają sok. fot. Darek Zalewski

Kilka listków koki zwija się i wkłada pod policzek. fot. Darek Zalewski

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem charakterystyczne liście na indiańskim targu w Peru, od razu domyśliłem się z czym ma do czynienia. Za 1 sola (około 1 złotówka) kupiłem garść liści koki. W Boliwii są jeszcze tańsze. A taka garść wystarczy na prawdę na długo.

Liście koki sprzedawane są na wagę na indiańskich targach

Liście koki sprzedawane są na wagę na indiańskich targach

Liście koki w takiej postaci, czyli suszone, zwija się, wkłada pod policzek i ssie. Po kilku minutach zaczynają wypuszczać sok. Smakują jak trawa, albo cokolwiek innego zielonego. Jeśli ktoś w dzieciństwie wcinał na łące koniczynę, albo mlecz, to koka ma mniej więcej podobny trawiasto-żaden smak. Nic specjalnego. Niczego specjalnego też po zażyciu liści nie należy się spodziewać. Ot pozwalają lepiej znosić zmęczenie, duże wysokości, głód, a nawet pragnienie. Mają też wiele innych dobroczynnych właściwości. Dlatego od dawna używają jej Indianie. Przede wszystkim w górach. Ale można je kupić na niemal każdej wysokości w andyjskiej części Ameryki Południowej.

Liście koki kształtem i kolorem przypominają liście laurowe

Liście koki kształtem i kolorem przypominają liście laurowe

Żeby poczuć jakie właściwości ma koka, kilka listków można zalać też gorącą wodą. W filiżance, jak herbatę. Ma specyficzny zapach i smak. Mi bardzo odpowiada. Ale to kwestia gustu. Doskonale pobudza rano, podobnie jak kawa. W sklepach w Peru można kupić też ?Mate de coca? w saszetkach, czyli herbatkę do zaparzania ekspresowego. Taka przemysłowa wersja wiele traci. A przede wszystkim nie wygląda tak oryginalnie.

Co ciekawe, jeszcze trzy lata temu jeden z peruwiańskich producentów tego napoju, chciała nawet go sprowadzać do naszego kraju. Masowego zaopatrzenia w herbatkę z koki w Polsce niestety nie ma, ale można ją znaleźć w imporcie prywatnym, w niewielkich sklepikach z egzotycznym jedzeniem.

W peruwiańskich marketach można jeszcze kupić zmielone na pył liście koki. Do stosowania jako dodatek do zup, sosów czy sałatek. W tej formie, roślina, może i zachowuje ciągle swoje właściwości, ale smakują paskudnie. Co innego cukierki z koki. To tuż obok marketowej ?Mate de coca?, jeden z najbardziej pożądanych prezentów w kraju po powrocie z Peru. O innych jeszcze napiszę na blogu kropkinamapie.pl .

Wszystkie te przetworzone przemysłowo produkty z koki możecie z wyprawy po Peru czy Boliwii przywieźć do kraju. Liście suszone kupione od Indian na targu ? jeszcze raz podkreślę ? nie.

Ciekawostki:

  • Na peruwiańskiej wyspie Taquile, na jeziorze Titicaca , mieszkańcy na „dzień dobry” wymieniają się kilkoma listkami koki. Witają się i przekładają sobie wzajemnie do torebek czy woreczków po kilka listków koki. Na Taquile możesz dostać się łodzią z Puno.
  • W Cuzco, dawnej stolicy Inków, jest niewielkie muzeum koki. Do Cuzco z Limy możesz dolecieć samolotem, albo dojechać nocnym autobusem z Arequipy.
Mieszkańcy wyspy Taquile w Peru, na Jeziorze Titicaca przekazują sobie po kilka listków koki na "dzień dobry" .

Mieszkańcy wyspy Taquile w Peru, na Jeziorze Titicaca przekazują sobie po kilka listków koki

Na wyspie Taquile, mieszkańcy na dzień dobry wymieniają się kilkoma liśćmi koki.

Na wyspie Taquile, mieszkańcy na dzień dobry wymieniają się kilkoma liśćmi koki.

 

Komentarze:

komentarzy