KropkiNaMapie.pl


. 20 sierpnia 2013 Aktualności Relacje Wasze teksty

Jak wygląda życie w Gangnam? Zapraszamy do Seulu

"Ja jestem Gangnam Style" - śpiewa PSY w piosence, która podbiła listy przebojów na całym świecie. Ale co to właściwie oznacza? - pisze Aneta Cyrnek

Gangnam to jedna z największych dzielnic liczącego 10 mln mieszkańców Seulu. Jej nazwa pochodzi od położenia na mapie i oznacza „na południe od rzeki”. Tu wszystko musi być „naj” – najwyższe drapacze chmur, najbardziej luksusowe sklepy, najbardziej wypasione samochody. Czyli luksus w najwyższym wydaniu.

korea_gangam1Mimo, że Koreańczycy to naród, który w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat wzbogacił się kilka tysięcy razy, zagraniczne samochody nadal są tu rzadkością, ponieważ kosztują 1,5 raza więcej niż koreańskie. Dlatego na ulicach dominują Hyundaye i Kie, zazwyczaj w kolorach białym, szarym bądź czarnym, sporadycznie w innych (dlaczego tak jest, nikt nie potrafił mi wytłumaczyć). Natomiast Gangnam to jedyna dzielnica, gdzie można zobaczyć samochody przeróżnych marek, oczywiście tych najdroższych i najlepiej wyposażonych.

korea_gangam5Jeszcze kilkadziesiąt lat temu w miejscu Gangnam nie było właściwie nic. Z biegiem czasu powstawały tu biura, wieżowce, apartamentowce, a swoje butiki otworzyły słynne światowe marki. Dość powiedzieć, że dzielnica ta jest teraz nazywana koreańskim Beverly Hills, a jedna z ulic – Rodeo Drive. Nic wiec dziwnego, że ceny mieszkań są dwa razy droższe niż gdzie indziej ( Korea, a w szczególności Seul jest bardzo drogim miastem) i pozwolić może sobie na nie finansowa elita kraju (w tym też i intelektualna, bo w Korei za wykształceniem idą duże pieniądze i prestiżowa praca).

Stojąc przy „wejściu” czyli przy stacji metra Gangnam, trudno sobie wyobrazić, jaka jest wielka. Nie sposób przejść jej na nogach (chyba, że ktoś naprawdę się uprze i poświeci na to kilka dni) – przejechanie z jednej części do innej zajmuje ok. kwadrans samochodem przy umiarkowanym ruchu na ulicach. I właściwie oprócz gigantycznych tłumów, ciągnących się w nieskończoność wieżowców, sklepów, restauracji, czy kawiarni do zwiedzania właściwie nic nie ma.

Gdy zapytałam dziewczyny, która mieszka tam od urodzenia czy to ma znaczenie, że pochodzi się z tej dzielnicy odpowiedziała – gdy mówisz, że jesteś z Gangnam wszyscy z aprobata kiwają głową, myśląc przy tym, że musisz być bogata.

Co jednak miał na myśli PSY śpiewając o Gangnam? Czy Koreańczyków ubodło to, że się z nich naśmiewa? No i czy rzeczywiście się naśmiewa? Otóż nie – jak mówi moja koreańska przewodniczka – to jest taka ironia, oczko puszczone w kierunku słuchacza. Bo Koreańczycy są tacy grzeczni, ułożeni, wychowywani w szczelnym gorsecie pewnych norm i zachowań, które nie pozwalają na nadmierną ekspresję. A on jest szalony, ma do siebie dystans. Dla Koreanek ani nie jest przystojny, ani dobrze nie śpiewa, ale jest facetem, który lubi zabawę, ma w sobie luz, wymknął się nakazom koreańskiej poprawności. Dlatego, mimo że na świecie sławę przyniosło mu „Gangnam Style”, w Korei i generalnie w Azji jest jedną z największych gwiazd już od dobrych kilku lat.

Tekst i zdjęcia: Aneta Cyrnek

Komentarze:

komentarzy