KropkiNaMapie.pl


Tomasz Nowak 4 listopada 2013 Aktualności Porady Relacje

Pociągiem i autobusem po Sri Lance: bilety dosłownie za kilka złotych [CENNIK]

Podróżowanie publicznymi środkami transportu po Sri Lance to przygoda sama w sobie. Autobusy co prawda wyglądają jakby miały za chwilę się rozpaść, ale za to są bardzo tanim środkiem transportu. A przejażdżka pociągiem pomiędzy wzgórzami porośniętymi herbatą to wręcz obowiązkowy punkt każdej wycieczki.

Autobus na Sri Lance

Autobus na Sri Lance, fot. Tomasz Nowak

Jeszcze przed wyjazdem o lankijskich autobusach słyszałem sporo złego. Że są w tragicznym stanie, że nigdy nie wiadomo kiedy przyjadą, że nie zatrzymują się, tylko zwalniają i trzeba wsiadać i wysiadać w biegu… Że przejechanie kilkudziesięciu kilometrów może zająć cały dzień… że kierowcy jeżdżą jak wariaci…

I muszę powiedzieć, że te opinie były przesadzone… ale tylko trochę…

Autobus w środku

Autobus w środku, fot. Tomasz Nowak

Pierwsze wrażenie może trochę odstraszać. Większość autobusów to kilkudziesięcioletnie gruchoty, które w Polsce pewnie nie zostałaby nawet dopuszczone do ruchu. Dziury w podłodze na wylot, poklejone taśmą szyby, w czasie jazdy czasami telepią się jakby zamiast amortyzatorów miały młoty pneumatyczne. Klimatu dodaje im natomiast włączona na cały regulator obowiązkowa muzyka disco i zamontowane – zwykle nad kierowcą – wizerunki Buddy zrobione z kolorowych światełek pulsujące w rytm muzyki.

Co do rozkładu, to rzeczywiście bywają z nim problemy. Pytając o niego raczej usłyszymy, że autobus jeździ np. co pół godziny. Z drugiej strony w czasie całego wyjazdu nigdy nie zdarzyło nam się czekać dłużej niż 15 minut. Zwykle wsiadaliśmy jednak do pierwszego autobusu, który jechał przynajmniej w kierunku miejscowości, do której chcieliśmy się dostać. Obsługa często nawet sama z siebie podpowiadała nam gdzie i w co się przesiąść (bez problemu można się było dogadać po angielsku) więc nie trzeba się bać, że wylądujemy nie tam, gdzie chcemy.

W trakcie przesiadek z dużym dystansem trzeba za to podchodzić do słów kierowców taksówek i tuk-tuków, którzy starają się za wszelką cenę skłonić obcokrajowców do skorzystania z ich usług. Nas próbowali przekonywać, że autobus będzie jechał dwa razy dłużej niż w rzeczywistości. Mówili, że ten konkretny nie zabiera już pasażerów bo jest pełny, itd. ? nie słuchaliśmy ich i po prostu pakowaliśmy się do autobusu, gdzie okazywało się, że to wszystko to bzdury.

Siedzenia z przodu są zarezerwowane dla mnichów

Siedzenia z przodu są zarezerwowane dla mnichów, fot. Tomasz Nowak

Biletów nie trzeba wcześniej kupować – po prostu ładujemy się do środka, zajmujemy miejsce a bileter sam nas znajdzie. Warto pamiętać, że np. pierwsze miejsca z przodu zarezerwowane są dla podróżujących mnichów - jednak z tego co widziałem jeżeli w autobusie nie ma żadnego mnicha, ludzie bez zastanowienia je zajmowali.

Ceny biletów autobusowych na Sri Lance to marzenie backpackera - kilka złotych za kilkadziesiąt kilometrów (pełne zestawienie cen biletów na końcu tekstu). Mimo wszystko jako, że nie lubię być oszukiwany starałem się zwracać uwagę, czy wsiadający z nami lokalni mieszkańcy nie płacą przypadkiem znacznie mniej. Cena zawsze się zgadzała. W kilku przypadkach obsługa kazała nam jedynie wykupić dodatkowy bilet na plecaki – ale tylko gdy rzeczywiście zajmowały jedno z siedzeń bo nie było ich gdzie umieścić.

Autobus w Galle, fot. Tomasz Nowak

Autobus w Galle, fot. Tomasz Nowak

Co do tempa jazdy autobusy najczęściej strasznie się wlokły i potrafiły zatrzymywać co kilkaset metrów, żeby kolejne osoby mogły wsiąść lub wysiąść. Czasami tylko zwalniały, a ludzie wsiadali bądź opuszczali pojazd w biegu, ale wszystko odbywało się w granicach rozsądku ? gdy czekało kilka osób albo pasażerowie mieli duże bagaże kierowcy zwyczajnie się zatrzymywali.

Z drugiej strony na długich prostych potrafili też rozpędzić autobus do ponad 100 kilometrów na godzinę, przy czym ze względu na ich stan techniczny miało się wrażenie, że jedziemy co najmniej dwa razy szybciej. W dodatku po kilku takich przejażdżkach doszedłem do wniosku, że obok zwykłych zasad ruchu drogowego, na drogach na Sri Lance obowiązuje jedna najważniejsza: pierwszeństwo ma większy. A jako, że autobus zwykle rozmiarami góruje nad resztą, przed taką rozpędzoną puszką ucieka wszystko co żyje. Nie raz miałem poczucie, że tylko cudem nie strąciliśmy z drogi jakiegoś skutera czy tuk-tuka…

Pociągiem przez Hill Country na Sri Lance, fot. Tomasz Nowak

Pociągiem przez Hill Country na Sri Lance, fot. Tomasz Nowak

Zupełnie innego typu rozrywki dostarcza natomiast podróżowanie lankijską koleją. Szczególnie polecam trasę z Colombo do Hill Country, czyli regionu słynącego z wielkich plantacji herbaty. Pociągi przypominają naszą kolej wąskotorową i na wielu odcinkach poruszają się z prędkością nie przekraczającą 30-40 kilometrów na godzinę – w tym przypadku jest to niewątpliwa zaleta. Trasa prowadzi bowiem pomiędzy górskimi szczytami, polami herbaty, które co jakiś czas przecinane są małymi miasteczkami, lasami, rzekami, wodospadami.

Trasa jest bardzo popularna wśród turystów – byłem zdziwiony, że wielu wsiadało do pociągu tylko z małym plecaczkiem albo reklamówką, w sytuacji gdy ja taszczyłem na plecach cały dobytek. Później okazało się, że przejazd pociągiem przez Hill Country to jedna z atrakcji jaką oferują biura turystyczne – podwożą turystów do pociągu samochodem, a ileś stacji dalej odbierają i odwożą np. do hotelu. Przejażdżki pociągiem nie trzeba więc traktować jako formę transportu – może to być równie dobrze jednodniowa atrakcja.

W przeciwieństwie do autobusu bilet na pociąg trzeba kupić wcześniej – do wyboru mamy III klasy, chociaż wagony I najdroższej nie jeżdżą we wszystkich składach. Jeżeli zdecydujemy się na nią możemy liczyć na dość wygodne fotele i przede wszystkim miejsce siedzące, bo miejsca są rezerwowane. Na niektórych trasach – zwłaszcza tych ładniejszych – pierwsza klasa to tzw. wagony widokowe – w sezonie podobno bardzo popularne, więc miejsca trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem.

Miałem okazję jechać właśnie takim wagonem na trasie z Colombo do Nanu Oya. Czy warto do niego dopłacać? W sumie są wygodnie, okna rzeczywiście są trochę większe niż w pozostałych, wagon był przyczepiony na końcu składu i z tyłu było jedno wielkie okno… ale nie miałem poczucia, żebym widokowo coś zyskiwał podróżując tym wagonem. Gdy jechałem III klasą, tak jak wielu lokalnych mieszkańców gdy chciałem popodziwiać krajobrazy albo zrobić zdjęcia po prostu usiadłem przy otwartych drzwiach i widok miałem jeszcze lepszy (jako, że prędkość jest niewielka, jeżeli zachowamy elementarny zdrowy rozsądek zbyt dużego ryzyka, że coś nam się stanie raczej nie ma).

Wydaje mi się, że warto w niego zainwestować bardziej ze względu na to, że podróż przez Hill Country może trwać nawet około 10 godzin, więc wtedy na pewno docenimy miękki fotel – jeżeli zdecydujemy się na III klasę bardzo prawdopodobne, że przyjdzie nam spędzić ten czas na drewnianej ławce.

Podróż pociągiem przez Hill Country to dobra okazja do robienia zdjęć polom herbacianym, fot. Tomasz Nowak

Podróż pociągiem przez Hill Country to dobra okazja do robienia zdjęć polom herbacianym, fot. Tomasz Nowak

Jeszcze ważna informacja – po opuszczeniu wagonu biletów na pociąg nie wyrzucamy – trzeba je będzie oddać przy wyjściu ze stacji.

Poniżej zestawienie wszystkich kosztów związanych z transportem jakie ponosiliśmy w trakcie naszego wyjazdu. W niektórych przypadkach, jako, że korzystaliśmy z różnych przewoźników ceny na tej samej trasie nieznacznie się różnią. Jeżeli interesują Cię inne ceny na Sri Lance zerknij tutaj >>>

 

  • Bandaranaike International Airport – Negombo – taksówka - 1400 rupii za samochód (ok. 32 zł 48 gr)
  • Objazd po najważniejszych atrakcjach Negombo - tuk-tuk – 1000 rupii (ok. 23 zł 20 gr)
  • Negombo – Kolombo - autobus klimatyzowany - 100 rupii za osobę (ok. 2 zł 32 gr)
  • Colombo – Nanu Oya – pociąg, I klasa, wagon widokowy - 1000 rupii za osobę (ok. 23 zł 20 gr)
  • Nanu Oya - Nuwara Eliya – autobus - 23 rupie za osobę (ok. 53 gr)
  • Nanu Oya – Ella - pociąg, III klasa - 60 rupii za osobę (ok. 1 zł 39 gr)
  • Ella – Wellawaya - autobus - 60 rupii za osobę (ok. 1 zł 39 gr)
  • Wellawaya – Udawalawe Junction - autobus - 100 rupii za osobę (ok. 2 zł 32 gr)
  • Udawalawe Junction – Embilipitiya – autobus - 30 rupii za osobę (ok. 70 gr)
  • Embilipitiya – Tangalla - autobus - 75 rupii za osobę (ok. 1 zł 74 gr)
  • Tangalla – Matara - autobus - 60 rupii za osobę (ok. 1 zł 39 gr)
  • Matara – Mirissa - autobus - 45 rupii za osobę (ok. 1 zł 4 gr)
  • Mirissa – Galle - autobus - 55 rupii za osobę (ok. 1 zł 28 gr)
  • Galle – Mirissa - autobus - 52 rupie za osobę (ok. 1 zł 21 gr)
  • Mirissa – Matara - autobus - 40 rupii za osobę (ok. 93 gr)
  • Matara – Colombo - pociąg, II klasa - 240 rupii za osobę (ok. 5 zł 57 gr)
  • Colombo – Bandaranaike International Airport – taxi – 3000 rupii za samochód (ok. 69 zł 60 gr)

 

Wymienione ceny pochodzą z września 2013 roku. Na złotówki zostały przeliczone na podstawie obowiązującego średniego kursu NBP, który kształtował się na poziomie mniej więcej 100 rupii lankijskich – 2 zł 32 gr.

Komentarze:

komentarzy