KropkiNaMapie.pl


Michał Janczura 9 lutego 2014 Aktualności

Przystań i napij się. Jak Gruzini pamiętają o zmarłych [Wyprawa rowerowa GRUZJA]

Wygląda to tak jakby woda lała się z nagrobków. Przy drogach w całym kraju stoją setki pomników z kranikiem i kubeczkiem. Gruzini budują je, by każdy, kto zechce zatrzymać się i napić wody, wspomniał zmarłego. Dodajmy, że to najsmaczniejsza woda jaką piłem.

Gruzja, jeden z wodopojów, okolice Kulo, fot. Michał Janczura

Gruzja, jeden z wodopojów, okolice Khulo, fot. Michał Janczura

W gruzińskich górach, niedaleko Batumi, wody nie brakuje. Strumyki leją się wszędzie. Ruszyliśmy rowerami w kierunku Tbilibi, a jak możecie się domyślać, jadąc rowerem wody potrzeba naprawdę wiele. Trochę nas to przerażało, że na pomnikach koło drogi było zawsze jakieś nazwisko i lata życia. Najgorsze skojarzenia budziły te pomniki, na których widać było nagrobkowe zdjęcia. Większość z nich wygląda jak te, które znamy z polskich cmentarzy. Nie dziwcie się, że miałem opory przed spróbowaniem.

pomnik przy drodze w gruzińskich górach, fot. Michał Janczura

pomnik przy drodze w gruzińskich górach, fot. Michał Janczura

Nawet najgorsze skojarzenia nie mają znaczenia, gdy człowiekowi chce się pić. Tym razem było podobnie. W końcu postanowiliśmy zapytać, co to jest i czy nie można po prostu zbudować kraniku. Gruzini trochę dziwnie na nas patrzyli, ale w końcu wytłumaczyli, że to forma wspomnienia zmarłych. Każdy, kto się zatrzyma, wypije kilka łyków, siłą rzeczy spojrzy na zdjęcie, nazwisko i pomyśli o zmarłym. Sprytne, co? Najważniejsze, że skuteczne. Po kilkudziesięciu kilometrach w górach i w pełnym słońcu, dziękowaliśmy każdemu zmarłemu i napełnialiśmy bidony.

 

Czytaj więcej: Armenia: mniej znana strona Zakaukazia

 

UWAGA!!!! Gruzińska woda jest pyszna. Naprawdę pyszna. Krystalicznie czysta, każdy Gruzin pije ją litrami i nic im się nie dzieje. Problem w tym, że nam może zaszkodzić. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tutejszej flory bakteryjnej, która jest w każdej wodzie. Gruzinowi zaszkodzi woda z Warszawy, nam ich mineralna prosto z gór. Przetestowałem to na sobie. Takie charakterystyczne bulgotanie w żołądku, po kilku dniach świadczy o tym, że nie jest najlepiej. O katorgach, które przeżywa się jadąc w tym stanie na rowerze nie będę się rozpisywał, ale dochodzenie do siebie trwa kilka dni. Uważajcie. Woda w butelkach w Gruzji niewiele kosztuje, a może uratować nam wakacje czy wyprawę.

Komentarze:

komentarzy