KropkiNaMapie.pl


Tomasz Nowak 6 sierpnia 2013 Aktualności Testy i recenzje

Większe „Spustoszenie” w Birmie wyrządził cyklon Nargis, czy wojskowe władze?

Do "Spustoszenia" na początku podszedłem raczej z dystansem. Nie przepadam za opisami katastrof naturalnych, historiami ofiar. Nie dlatego, że jestem nieczuły na ich tragedię ? czytałem jednak już zbyt dużo takich, które poza epatowaniem ludzkim cierpieniem niewiele wnosiły. Książka Emmy Larkin to jednak coś znacznie więcej.

Reportaż o Birmie

Wbrew pozorom głównym tematem ?Spustoszenia? nie jest cyklon Nargis, który 2 maja 2008 roku uderzył w wybrzeża Birmy (trzymam się nazwy używanej przez autorkę, chociaż część osób pewnie powie, że ?powinno być Myanmar?), ani też jego bezpośrednie skutki. Jej pełny tytuł to ?Spustoszenie. Nieopowiedziana historia o katastrofie i dyktaturze wojskowej w Birmie?. I to właśnie ten ostatni element wydaje mi się w niej najważniejszy.

Czytając tę książkę miałem poczucie, że dla Larkin cyklon stał się jedynie tłem, na którym pokazała dramat kraju rządzonego do niedawna niepodzielnie przez brutalną juntę. Katastrofa naturalna tylko unaoczniła ten dramat światu.

?Zmarłych spotkał lepszy los niż żywych?

Cyklon w sumie zabił około 140 tysięcy osób, a około 2 milionów pozbawił dach nad głową. Mimo, że zaraz po przejściu żywiołu z różnych stron padały propozycje pomocy, władze długo blokowały międzynarodowym organizacjom pozarządowym dostęp do kraju. Same natomiast w najlepszym wypadku robiły niewiele by pomóc tym, którzy przeżyli.

Jak czytamy w książce ludzie budzili się w błocie, schodzili z drzew, na których się schronili, często kompletnie nadzy, bo siła żywiołu była tak duża, że zrywała z nich ubrani. Bez wody, która nadawałby się do picia, bez jedzenia, a dookoła nich leżały ludzkie ciała. Niektórzy musieli w takich warunkach przetrwać dni, a nawet tygodnie zanim ktokolwiek im przyszedł z pomocą.

Z tych opisów szczególnie w pamięć zapadło mi jedno zdanie: po uderzeniu Nargisa ?zmarłych spotkał lepszy los niż żywych, którzy znaleźli się w piekle i nie wiedzieli, jak się z niego wydostać?.

Relacja bez cenzury

Dziennikarka Emma Larkin (to pseudonim, zapewne gdyby autorka podpisała się prawdziwym imieniem i nazwiskiem mogłaby zapomnieć o uzyskaniu kolejnej zgody na wjazd) korzystając z wizy turystycznej wjechała do Birmy zaledwie kilka dni po tragedii. Jej relacja dokumentuje chaos jaki panował w kraju, bezradność, ale też nieudolność NGOsów, a także działania władz, które strumień środków pomocowych kierowały do własnych kieszeni i starały się zamaskować rozmiary klęski.

Ten ostatni element przybierał wręcz formy absurdalne. Wystarczy tu przywołać fakt, że niespełna dwa tygodnie po cyklonie birmańscy dziennikarze zostali wezwani do urzędu cenzury, gdzie oznajmiono im, że czas katastrofy się skończył i od tej pory wszystkie artykuły o Nargisie mają dotyczyć odbudowy i mieć pozytywną wymowę.

Larkin nie poprzestała jednak na samym opisie zachowań władz, ale też narysowała ich szerszy portret uzupełniając go o konteksty historyczne, kulturowe, które w Birmie jak zwykle łączą się z legendami i magią.

Mieszanka złości, niedowierzania i?

?Spustoszenie? z pewnością nie jest książką łatwą. I nie mam tu na myśli języka, czy konstrukcji bo pod tym względem czyta się ją znakomicie. Chodzi mi bardziej o emocje, jakie może wywoływać. Pewną mieszankę złości i niedowierzania, że taka historia rozegrała się zaledwie parę lat temu, że polityczne decyzje już po przejściu cyklonu skazały tyle osób na śmierć, że winni mogą nigdy nie zostać rozliczeni? Ale mimo całego tragizmu ta historia ma też coś na kształt happy endu, a przynajmniej daje nadzieje na jego pojawienie się ? chociaż na razie wciąż wątłą. Bo to właśnie Nargis, kontakty międzynarodowe do których doszło po przejściu cyklonu były też jednym z drobnych kroków, które powoli prowadzą Birmę w kierunku demokratyzacji.

Książka?Spustoszenie. Nieopowiedziana historia o katastrofie i dyktaturze wojskowej w Birmie? Emmy Larkin ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne.

Zobacz film o Birmie autorstwa Jerzego Jureckiego

Komentarze:

komentarzy