KropkiNaMapie.pl


. 27 września 2015 Językiem po mapie Wasze teksty

Tyrolski foodporn. Dostaniecie ślinotoku po przeczytaniu tego

Południowy Tyrol to góry. A w górach, zwłaszcza po solidnym spacerze, trzeba dobrze zjeść. Kto myśli i robi inaczej, ten trąba. Zwłaszcza, gdy ma możliwość napełnienia brzucha w schronisku, a właściwie górskiej chacie Jora, gdzie przyjmuje wyjątkowy szef kuchni - 37-letni Markus Holz. Dobry ów człek (bo daje jeść:) czyni w kuchni TAKIE cuda... prawdziwy tyrolski foodporn

Tyrol. Schronisko Jora leży na pięknym stoku nad miejscowością San Candido/Innichen, w której – po solidnym spacerze wokół pięknego jeziora Braies, o którym szerzej pisze Maciej Wesołowski z magazynu Traveler – zatrzymała się dziś ekipa National Geographic Traveler Adventure Team.

Zdrożeni uczestnicy wyprawy bardzo chętnie wzięli czynny udział w przygotowywaniu – i łapczywej konsumpcji – prawdziwych delicji. Co robiliśmy? Najpierw zmiksowaliśmy jajka i pokrzywę (sic!), powstałą paćkę rozrobiliśmy z mąką na urocze zielone ciasto, które następnie powędrowało w torbie próżniowej do lodówki. Tam poleżało trochę i potem wyglądało tak:

DSCF5999

fot. Michał Gostkiewicz/zdjęcie wykonane aparatem FUJI X-E2

A my w tym czasie połączyliśmy w wielkiej misie kostki czerstwej bułki, mąkę i jajka. Posiekaną cebulę i pora podsmażyliśmy na maśle, zmieszaliśmy z bułką i przyległościami, dodaliśmy drobno posiekany szczypiorek i trochę soli wyrabianej przez szefa kuchni. Połączyliśmy masę „suchą” i masę „mokrą”, i ulepiliśmy z niej okrągłe nibykotleciki.

ser

fot. Aleksandra Bogusławska/duzepodroze.pl

Miejscowi tłumaczą ten przysmak na angielski jako „dumplings”, ale nie przypominają one naszych swojskich pierogów, tylko właśnie kotleciki, a oficjalnie znane są po prostu jako „knedle tyrolskie”. Usmażone na maśle wyglądały i pachniały tak, że z najwyższym trudem powstrzymaliśmy się od jedzenia:

IMG_4529

fot. Michał Gostkiewicz/zdjęcie wykonane aparatem Fuji X-E2

Tortura miała swoją przyczynę: w tym czasie pod nóż wjechały – ryba z miejscowych rzek i jezior, pomidorki koktajlowe i tyrolska szynka (ta chwilę potem trafiła na patelnię). Z zielonej masy, używając kilku pomysłowych urządzeń, ulepiliśmy zielone kluseczki:

DSCF5967

fot. Michał Gostkiewicz/zdjęcie wykonane aparatem Fuji X-E2

Na kuchni grzała się już patelnia z oliwą i bulion wołowy. Do bulionu trafiły nasze kotleciki, na patelnię – kluseczki, ryba, pomidorki koktajlowe i pyszne oliwki. A szef kuchni wykonał całą tą masą kilka ewolucji:

IMG_4504

fot. Norbert Strzelecki (strzelecki.org)

Mistrz Holzer pracował jak maszyna – zrobił też, bokiem, jakby mimochodem, ot, tak na szybko sałatkę z kapusty, oliwy, kminku, balsamico i usmażonej wcześniej szynki. Była to, jak się okazało, sałatka specjalnego przeznaczenia – to na niej potem były serwowane knedle tyrolskie (tu jeszcze przed podaniem):

telefon

fot. Michał Gostkiewicz

Gotowe! Wszystko wjechało na stół. Długo w tej postaci nie przetrwało – dwugodzinne przygotowywanie (przełóżcie to sobie na niezwykle parszywe uczucie dojmującej pustki w brzuchu) doprowadziło do tego, że napełnione talerze już po kilku minutach nie były napełnione, zaś szacowne grono podróżników pierwszy raz od początku podróży zamilkło, by poświęcić się bez reszty konsumpcji, podlewanej doskonałym białym winem firmowanym przez Thomas Niedermayr (Hof Gandberg).

P.S. Oto dokładne przepisy, na podstawie których będziecie mogli przygotować tyrolskie pyszności w swoim własnym domu. Tylko nie zapomnijcie wcześniej albo później pójść na rower, na basen, pobiegać – ogólnie spalić trochę kalorii, bo powyższy obiad zapewni Wam ich całkiem sporo (wprost proporcjonalnie do liczby pochłoniętych kotlecików i kluseczek z rybką :)

Przepis na podstawową wersję knedli:

  • Baza na 12 szt.:

300 gr białego chleba pokrojonego w kostkę

60 gr zeszklonej cebuli (dwie średnie)

3 jajka (rozbełtane)

3 łyżki masła (temp. pokojowa)

3 łyżki mąki

150 ml mleka

2 łyżeczki soli i suszonego oregano (lub wg upodobania)

Wymieszać wszystkie składniki i podzielić na 3 miski.

  • Knedle ze speckiem:

Do masy dodać ok. 100 gr pokrojonego w drobną kostkę specku (lub podobnej szynki), łyżkę

posiekanej natki i/lub szczypiorku. Na koniec, w zależności od gęstości i lepkości, można dodać

trochę tartej bułki, by knedle się lepiej trzymały

  • Knedle ze szpinakiem:

Zblanszować w małej ilości wody 250 gr świeżego szpinaku (ew. rozmrozić szpinak mrożony).

Przed dorzuceniem do masy mocno wycisnąć i odsączyć wodę oraz posiekać. Wymieszać całość,

dodać bułki tartej (trochę więcej niż do innego rodzaju knedli)

  • Knedle z serem:

Drobno pokroić 100 gr sera maasdamer i wymieszać z masą. Dodać trochę suszonego majeranku. Masy odstawić na 10 min, następnie zlepić w mocno zbite kulki (po 4 na masę). Gotować ok. 15 min w lekko osolonej wodzie. Podawać posypane parmezanem i szczypiorkiem.

Wyprawa do Tyrolu Południowego, na którą pojechałem dzięki uprzejmości National Geographic Polska i magazynu National Geographic Traveler, nazywa się Traveler Adventure Team.

 Teks i zdjęcia (C) Michał Gostkiewicz, z wyjątkiem oznaczonych inaczej.

Komentarze:

komentarzy