KropkiNaMapie.pl


Michał Janczura 3 lipca 2013 Relacje

Serbia: Legendarna dolina rzeki Ibar [Wyprawa rowerowa 2013 cz. 6]

Być w Serbii i nie zobaczyć słynnych monastyrów? Nawet dla takiego ignoranta sztuki i zabytków jak ja, jest to coś imponującego. Zica i Studenica - tak nazywają się dwa najsłynniejsze. A tak w ogóle, to naprawdę jest tam pięknie. Zobaczcie sami.

Monastyry w Serbii: Zicia i Studenica

Najsłynniejsze monastyry w Serbii. Zicia (z lewej) i Studenica

Żeby dojechać do Studenicy trzeba zjechać z głównej drogi w miejscowości Usce i pojechać w góry. Oj strasznie się zmęczyłem pod górę, ale potem zjeżdżałem, a to już było całkiem przyjemne :)

 

 

Muszę przyznać, że trochę wiało, ale prawda, że fajne widoki? Tak kilka kilometrów, a potem dalej dolina rzeki. Jechałem z otwartą gębą. Nie przesadzam. Rzeka płynie praktycznie cały czas między wysokimi górami i wyznacza, co oczywiste, przebieg drogi. Wieczorem dojeżdżam do opuszczonej karczmy. Rozkładam się na werandzie.

Weranda karczmy nad rzeką Ibar

Weranda karczmy nad rzeką Ibar. Idealne miejsce na nocleg

Spałem jak zabity i życzyłbym sobie codziennie rano takich widoków.

Rzeka Ibar

Taki widok na dzień dobry. Rzeka Ibar

Potem już tylko droga w stronę Kosowa i obowiązkowo Nowy Pazar, czyli najbardziej muzułmańskie miasto w Serbii. Obok kościołów wyrastają meczety i trudno uwierzyć, że południe i północ Serbii, to ciągle ten sam kraj. Tylko ludzie się nie zmieniają! Ok, może ubierają się inaczej, ale na gościnności nic nie tracą. Najpierw dołączył do mnie serbski żołnierz, potem urzędnik, a do ostatniej miejscowości przed granicą jechałem w towarzystwie grupy kolarskiej. Rzecz jasna jechali „trochę” szybciej, ale na parę kilometrów zwolnili, żeby zamienić słowo:) Po takim treningu nie miałem siły nawet zrobić z nimi zdjęcia, ale starałem się dzielnie dotrzymać kroku :-p

Serbski urzędnik. Tylko jeden z towarzyszy w drodze do granicy z Kosowem

Serbski urzędnik. Tylko jeden z towarzyszy w drodze do granicy z Kosowem

Kosowo mnie odrobinę przerażało. Wszyscy straszyli, przewodniki ostrzegały. Bać się ludzka rzecz, ale są rzeczy i miejsca, których trzeba się bać bardziej niż Kosowa. Co z tego, że trochę biednie, skoro ten uśmiech nie schodzi ludziom z twarzy.

Komentarze:

komentarzy