KropkiNaMapie.pl


Michał Janczura 28 czerwca 2013 Relacje

Węgry: rowerzysta na zakazie [Wyprawa rowerowa 2013 cz. 2]

Pola, a poza tym ...pola. Nie wiele się zmienia, więc nie będę oszukiwał, że droga z granicy słowackiej do Debreczyna była jakoś szczególnie ciekawa. Chciałem napisać gdzie spałem, ale nie mam takich znaczków na klawiaturze, dlatego zostało tylko wstawić zdjęcie ...

wegry_2Powiedzcie, że potraficie to przeczytać? :) Jak to kiedyś powiedział śp. Zdzisław Ambroziak – siatkarz i komentator – węgierski to nie język, to choroba gardła :) Ja się z nim w stu procentach zgadzam. Nie miałem za to problemów z czytaniem znaków drogowych, które doprowadzały mnie do szewskiej pasji.

wegry_3Niestety takie znaki są na wszystkich drogach krajowych, nawet jak nie ma na nich większego ruchu. Na Węgrzech rowerzysta albo jedzie lokalnymi drogami albo nie jedzie wcale. Jest jeszcze trzecia opcja rowerzysta łamie przepisy i żeby dojechać do miasta Tokaj, tak też musiałem zrobić. Omijam Węgry i trzeciego dnia jestem Rumunii. Ciągle jak na patelni. Płasko i nudno. Kilometry szybko lecą.

wegry_1

Komentarze:

komentarzy