KropkiNaMapie.pl


Michał Janczura 27 czerwca 2013 Relacje

Słowacja: rower gotowy, jadę na Bałkany! [Wyprawa rowerowa 2013 cz. 1]

Boże ile ja na ten dzień czekałem. A jak się bałem, gdy wsiadałem na rower. Zamówiłem mapę wszystkich krajów bałkańskich w internecie, ale nie przyszła na czas i jeszcze przed wyjazdem zacząłem sobie wmawiać, że jakoś to będzie (na poprzednich wyprawach działało). Plan był prosty. Jadę na Bałkany, chcę przejechać do Ochrydu a potem wracać ile się da. A co jeśli dojadę tylko do Serbii? Będę się cieszył z tego co przejechałem. Przede wszystkim chcę poznać ludzi i o nich, ale nie tylko o nich będę pisał.

SłowacjaRuszam z Limanowej. Pierwsze dni miały dać odpowiedź na pytanie czy jestem przygotowany. Lało non stop więc nie siedziałem na postojach długo, bo co tu patrzyć na deszcz i beskidzkie chmury. Przejechałem do granicy ze Słowacją w dwie godziny, potem pierwsze 12 stopniowe podjazdy i wyprawa stała się międzynarodowa. Wjechałem na Słowację.

Słowacja_2Ciągle jechałem. Presov potem Koszyce i test kondycji wypadł całkiem dobrze. Po 195 kilometrach ni stąd ni zowąd wyłoniła się granica słowacko ? węgierska. Dość na dziś!  A jak to na granicy bywa był parking, byli macedońscy kierowcy, była rakija i było co raz cieplej. Tłumaczenia, że muszę rano jechać nie wiele pomagały, ale w końcu uciekłem do namiotu. Hmmm, namiot? To co kupiłem w internecie nie wiele miało wspólnego z namiotem? o tym jeszcze będzie czas powiedzieć.

Słowacja3Ledwie otworzyłem rano oczy i słyszę ? Polak kawa! – łotewski kierowca zaprasza do tira. Włączył kuchenkę i zrobił coś na kształt kawy, najważniejsze, że było coś gorącego. Przy okazji nasłuchałem się o polskich inspektorach transportu. Jeden wystawił mojemu nowemu koledze mandat, ale pozbył się plakietki z nazwiskiem :)

słowacja_4Ruszam dalej teraz Węgry. Co to będzie, co to będzie?

Komentarze:

komentarzy